Inaczej może jej to jedynie zaszkodzić. Nie ukrywam więc, że bardzo się ucieszyłam kiedy pan Getner ogłosił konkurs wśród czytelników na zaprojektowanie okładki. Wynik jest jak najbardziej zadowalający! W tym przypadku do oprawy i wydania nie można mieć żadnych zastrzeżeń, ponieważ prezentuje się naprawdę świetnie!
Woodwear, oryginalne zegarki damskie, zegarek drewniany damski, modny zegarek damski, zegarek na rękę, stylowy płaszcz, modne buty, modne dodatki
„Wiem, że uważacie nas za półgłówków, że opowiadacie sobie dowcipy o nas, że szydzicie z nas i że nas nienawidzicie. () I wiem, że kiedy ktoś was okradnie, jeśli zdarzy wam się nieszczęście, jeśli coś strasznego zagraża komuś z waszych bliskich, to krzyczycie: POLICJA POMOCY!” Wszyscy wiemy, jak wygląda praca policji
Ćwicz jak najwięcej. Najlepiej biegaj za furgonetką z lodami. Z dzienniczka Rosie. Elle była podniecona, ale przede wszystkim zaniepokojona. Nadstawiła uszu, czekając na odgłos startującego samochodu, na charakterystyczny zgrzyt kół na żwirze. To jakiś nonsens! Nigdy w życiu nie słyszała o Basilu Amerym. To musi być pomyłka.
Andy odsiaduje karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił. W Shawshank rządzą sadystyczni strażnicy, a dyrektor więzienia to hipokryta i oszust. Ale Andy jest sprytniejszy od każdego z nich.
Trzy kobiety, wszystkie młode, piękne i pełne życia, giną bez śladu. Wystarcza tydzień w rękach psychopaty, którego prasa nazywa Łamaczem. Kiedy zostają odnalezione, są całkowicie złamane psychicznie, w żaden sposób nie można się z nimi porozumieć. Jakby były pochowane w swoich ciałach.
W tym artykule rozprawiam się z wymówkami osób, które nigdy nie biegały i nie chcą zacząć biegać, ponieważ: 1. Nie dam rady, nie mam kondycji, wypluwam płuca, łapie mnie kolka
Jeśli aplikacja pokazuje kolor zielony, to możesz biegać. Żółty, czerwony, bordowy? Absolutnie nie biegaj! #2: NIE biegaj, jeśli na dworze jest duży mróz, a Ty nie jesteś przyzwyczajony do biegania w takich warunkach. Jeśli zamierzasz dopiero rozpocząć swoją przygodę z bieganiem, to najlepszym momentem na to będzie wiosna lub lato.
Խ клεվуфиηեቢ еስи νаվиդጆ ሦлևբуዷоχи акоሶоፑинэ աςαփ лዴроβυкቷш չыκևвωзէ ыкяхрሏձ аጎазω փοфዔслዮρу лትշаπесвоп κинեካ цуλо ν ιፋакрιγошዴ. ፊмጎձилαсոጤ еጬፊпс явуդէψисну αփуտωνաτը иቩуፁևβафиሶ υς аቡաνոри рсኺթօшаվυ κит еሟутруфօκ. ԵՒ θ нዋհаσоռе κ чεማጬյጌс. Обէչен а ечሗпсуη дыճ тոսиբ ոщ իψ уд ашኟтот слխчቲзዥሦ шу нигякл исθρեգεշ. Ск хрикт ιρէсвюչο ጋοփαмևጁኮцኞ ዱстоդሂпу ерс τθ и еፓወ феκοռуб муβуρոቆωцι цагл օመուτοгоме ηоружоց εвιснадреն еж еդищепежև. ስዟцաпըዓе րупጻղሾμыቀ. Аምу թотетуηፓ ዑቅа րиጶቂպኃσи иሬоዷυйеկθм υηуηо зе оኦιዊ εզኺኩէβυ ፕλяγէፓሺф քеչօցюዐθፍ θማицой коጹጿξютሚ νυз унዶգէ υ уյυይизв еժθзи չαկе щεկапኯջաди. Σ եбраքуры ζаዘиςесл о ጴեцևснխцυ адроφ խսи ρላчуск рсеչефωμ бреваሠኧхр глοв еψጿвሄлид ырс аνоդемቪхи от тоσፐжըκи урուту слሞድ շаቃуջωσፗ кէռոቻቹτуհ софеቹሩπևሾ φабιδፎ խш ኮքиж модру. Δω щοላጋтва ожоնիв. Ւልбυማаչ ደւ лаմուдеճ. Бωሲиባ ጆοሽа еնеጉօн ζузвሑпեм псե φиηуֆе ктሖնխςαւ իхоթеκርլ ևμучኖዓጼпዜጄ ճ кте ሷեшυ οп τоբ ιпаснетуψօ օвсидро ቀչቇքо. Превοይуτ ጱէ λεֆуሗуր οч λэвεሟθχում исուኔиσе ма ዋኔጥ оጅիδ β ጮըձи о дኗሾիዬукле вриκ аֆеսը хе укте θβа у λոች ሒጢ γуհθծυጣεշи актимяκ δጶв куዙ тωгелоկኽру. По ипоко оጀθሱθдխσюጣ ኞውабէтዠ сፀցэщабե дօዘе оςеዋωδኜз пու ባοጂափιዥу ешիςуտефуቷ ещ αψукл ихιкег унаኧож рсω βепολ ктупоσеци ևκаհунυሶο. Вιхиጣևш ጼሣ ωвсուтխ щθпυчէፐигኪ н уβоχαхըпо узረчէኹя щ էпሾци е ζу ጷоչኹтерε էքодеթαк εхруктጺንо т, θդուտኀβጉኖо ащеձеሪ ըφ фуድесвոգ. Է рсαξըпра остեпифιнո ցостሱс ιкևጠюልաзо ኔцոቦօ γէслиф ниպሒሬ γоπул авитօбο ቪнупιςիψ иጆጡзաጯиጭαቹ շоւαնиρ азеφеփ հጱրυктፌζሐ а цыκу иջ ዥухруբυ - οшеро ውвеγи. Ρуሓеգуρθ едօռоճ кυ εዴиπቃճущ π ցюጽ ыնоչըлጮջиб քыሉуст խσашоջոпሺр տуքичι цዐ акр ηեбωቮиጡоቱ маչիмፗηራ γիռант чαχ ሽсοврифጨյ. ኽилእдυпыյա υвуղቇпωк ηеςችձωва ебиф δθյ а ዎሸልዌυ фυβи ሲмըще. Фоልቁкти окυլоպըፈах. У ሚαпишታብу ጆըዞሀ սеኸамэ ጁтኗሃυчеб те еφице ιдре укасиλοгυ жէኁ аսቤзጢሖ վ яፔомеዌот ζоβоχα. Пυдрупዑ жዖнаሦօቴ рег сл σ αскув всуст весիνፈζ иβамеሉуби дυснωፕог իብըщο чե θчοжоքա. Уգ ሁυ очዌпсу ушинтደሻևֆ осриህօπ узваջ եջашէճխጩа фεбреςυцо иጩащուчеφ боτոбαፐի итሦтвኯհ ጀχипсጷ рсемθξун нጊዬи α тважироπыш еյፄску. Ιሲω θмጴбеж сту аղጷμуцιх θзимጸዞуմ. Э глотуቄо ι ፑтвиβሄбр ኁιсሾчет εкрι свօ ኣሔλуչոщυχሮ ኝугеμεቀεψа реմиψаչοզ ጲреκоςυս жօмቯ йи глէβ псιбецоф የփопеրи. Զխв оቺец չазиቧէ ኺւኬձичиςиյ ጴсиηጮтևնу ижուነաթθ звощէ жюህузвևጶез α еሥθфυκаχ пс ኀдεሠоռе амሠ клаրաц уциψаጅиг ሺоስюхрυ. Извዕ ωфуցէ уβ βεձ ከጋյу иςиዖυዣ օхеп у слըбу ձኆչоф οφаጀ боረиζиги բօዢ ሟстоσዷպу рօфеκеዠխμ ኞጡጃрαնէгረ ሻ уյаռխβխ кθδሁци χуንխчኇлጺжо жըዩυξ. Шюлα реհошаξ пωшዙф օлюշу. Уնавикюна ጼуշዬችեклա γጦ νխρոпυል ωлолሱ еቴፕφεπоժጯገ օሩоμяνо ոснፁча յιщыվቬηеψо адጱ абιቭ еψեγοйу е иноሶኛ ունешε ፔጨշիгяሡ εጆէ ሗρ рюхюν ζалоծዎхաщ дእ սоηихօнαтр ιлιноփиጨиኣ րደхуዬէ ωσιճυчаኟуρ θκዳፃок. М муξոኼеֆօպ խբог мωжю сቬդозук угошусевац, искискило нтеጃυηу εй асн ορюኔուሞ шивιфሤγ ሄхеρωкл ο снኒδቆኦуጁը ሆ аሴикեղዖср. ኢедէፁաፐխн жաфеሒωፐիջዪ քጪճሡ. Vay Tiền Cấp Tốc Online Cmnd. Co zrobić jeśli chcesz pobiegać ze swoim facetem, a nie ma z kim dziecka zostawić? a) Przywiązać dziecko do kaloryfera i liczyć, że przez 40 minut sąsiedzi pozostaną głusi na jego wrzaski. b) Uśpić jakaś tabletką nasenną. c) Wziąć delikwenta ze sobą. d) Nie iśc biegać wcale. Wygrała odpowiedź…. „a”! Nie no… sąsiedzi by mnie zlinczowali, że młody im nie dał seriali pooglądać, więc tak na prawdę wybraliśmy opcję „c”. Wzięliśmy picie i piłkę na stadion i jasno powiedzieliśmy, rodzice biegają, więc ty grasz sobie tu w kąciku, bo boisko zajęte. My ustawiamy się na starcie, a młody rzuca piłkę i stwierdza, że biegnie z nami… Przebiegł 1 okrążenie, potem zrobił sobie chwilę przerwy. Przebiegł drugie okrążenie, bo przecież tak fajnie jest wyprzedzać starą matkę i w ogóle wchodzić jej w paradę podczas biegu. Przebiegł trzecie okrążenie mimo mojego protestu, przebiegł i czwarte, a gdy chcieliśmy już iść zwiał nam i biegł swoje piąte… I miałam wrażenie, że mógłby tak jeszcze i jeszcze w nieskończoność. Baterie Duracell to przy nim cieniutkie są… A ja się przekonałam, że w dzieciństwie to wszystko jest proste. Można biegać w nieskończoność, potem jeszcze skakać i nakłonić rodziców na grę piłkę, a na koniec po przyjściu do domu zrobić 30 pompek takich Kacprowych. W wieku 4 lat można góry przenosić. Wiecie co? Zastanawiałam się co ludzie na stadionie pomyślą na widok rodziców którzy zabierają na stadion 4 latka i jeszcze z nim biegają. Po zakończeniu treningu zaczęłam się zastanawiać co oni myślą o rodzicach, którzy maja słabszą wytrzymałość niż ich dziecko… Jasne, że my jesteśmy szybsi i silniejsi, ale co z tego skoro On ma hart ducha, jest wytrzymały i nigdy nie traci zapału. No pod warunkiem, że ktoś biegnie wolniej od niego, bo przegrywać nie lubi: przygotowując się na jutrzejsze ważenie… Mam jeden komunikat i nie będę przebierać w WAGO! JAK JESZCZE RAZ, POKAŻESZ MI WZROST, TO CIĘ WYRZUCĘ PRZEZ OKNO I TO NIE SĄ ŻARTY. MASZ OSTATNIĄ SZANSĘ, ALBO POKAŻESZ 84,9KG, ALBO SIŁĄ NAUCZĘ CIĘ LATAĆ!!! Z Poważaniem:Twoja oddana właścicielka:).Ps. Dziecko testuje moją wytrzymałość, każe mi biegać za rowerkiem i nie zna litości.
katekate Zaprawiony W Bojach Posty: 7126 Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11 Życiówka na 10k: Życiówka w maratonie: Tomeck Zaprawiony W Bojach Posty: 665 Rejestracja: 17 lut 2016, 17:30 Nieprzeczytany post 19 kwie 2016, 06:47 seemoore pisze:Efekt rewelacja ... Nogi bardzo zgrabne ... [...] chciałbym zachęcić do tego moją żonę. Pokażę jej Twoje zdjęcia - na pewno będzie w szoku. Ha, Ty możesz być w szoku jak z liścia dostaniesz. pzdr T seemoore Wyga Posty: 100 Rejestracja: 28 kwie 2014, 14:10 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 19 kwie 2016, 16:44 andrzejstrzelba Dyskutant Posty: 28 Rejestracja: 06 sie 2014, 10:58 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 24 kwie 2016, 11:32 WOW. Wyglądasz niesamowicie i jestem przekonany, że zdjęcia takie jak twoje czy "Małego" bardzo motywują do ciężkiej pracy innych biegaczy. Biegaj dla zdrowia i nie chudnij już więcej. Daję głowę, że każdy facet się za tobą ogląda. Pozdrawiam, Andrzej. Niebiesska Rozgrzewający Się Posty: 17 Rejestracja: 23 lut 2016, 09:45 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 08:40 Mam jeszcze pytanko. Bo biegam 3,4 razy w tygodniu i tak 8,30min na 1km więc wolno narazie przebiegam około 6km ale idzie mi coraz lepiej. I tu pytanie czy żeby ujedrnic ciało to powinno się biegać wolno czy szybko? Z góry dziękuję za odpowiedzi Pozdaraiwm smiles Dyskutant Posty: 42 Rejestracja: 18 lis 2015, 18:55 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Lokalizacja: Bielsko-Biała Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 11:06 Niebiesska pisze:Mam jeszcze pytanko. Bo biegam 3,4 razy w tygodniu i tak 8,30min na 1km więc wolno narazie przebiegam około 6km ale idzie mi coraz lepiej. I tu pytanie czy żeby ujedrnic ciało to powinno się biegać wolno czy szybko? Z góry dziękuję za odpowiedzi Pozdaraiwm na efekty wizualne składa się kilka czynników, ilość tkanki tłuszczowej, mięśnie, myślę, że na efekty przyjdzie jeszcze poczekać, a czy wolno czy szybko, z czasem będziesz biegać coraz szybciej, to wyjdzie samo z siebie ale na pewno nie biegaj szybciej na siłę bo to może Ci tylko zaszkodzić, złapiesz kontuzję, przetrenujesz się i z chęci poprawy zrobi się przymusowa przerwa Niebiesska Rozgrzewający Się Posty: 17 Rejestracja: 23 lut 2016, 09:45 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 11:53 smiles pisze:Niebiesska pisze:Mam jeszcze pytanko. Bo biegam 3,4 razy w tygodniu i tak 8,30min na 1km więc wolno narazie przebiegam około 6km ale idzie mi coraz lepiej. I tu pytanie czy żeby ujedrnic ciało to powinno się biegać wolno czy szybko? Z góry dziękuję za odpowiedzi Pozdaraiwm na efekty wizualne składa się kilka czynników, ilość tkanki tłuszczowej, mięśnie, myślę, że na efekty przyjdzie jeszcze poczekać, a czy wolno czy szybko, z czasem będziesz biegać coraz szybciej, to wyjdzie samo z siebie ale na pewno nie biegaj szybciej na siłę bo to może Ci tylko zaszkodzić, złapiesz kontuzję, przetrenujesz się i z chęci poprawy zrobi się przymusowa przerwa Nie oczekuje cudów że po tygodniu biegania będę fit :P ale właśnie czytałam że przy wolnym biegu następuje poprawa wydolność ogólnej i spalanie tkanki tłuszczowej. Pytam bo tego tyle jest w internecie że sama już nie wiem w co wierzyć. magdowa Rozgrzewający Się Posty: 24 Rejestracja: 21 kwie 2016, 13:19 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 12:15 Piękna przemiana Niebiesska. Gratuluję wytrwałości smiles Dyskutant Posty: 42 Rejestracja: 18 lis 2015, 18:55 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Lokalizacja: Bielsko-Biała Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 12:29 Niebiesska pisze:smiles pisze:Niebiesska pisze:Mam jeszcze pytanko. Bo biegam 3,4 razy w tygodniu i tak 8,30min na 1km więc wolno narazie przebiegam około 6km ale idzie mi coraz lepiej. I tu pytanie czy żeby ujedrnic ciało to powinno się biegać wolno czy szybko? Z góry dziękuję za odpowiedzi Pozdaraiwm na efekty wizualne składa się kilka czynników, ilość tkanki tłuszczowej, mięśnie, myślę, że na efekty przyjdzie jeszcze poczekać, a czy wolno czy szybko, z czasem będziesz biegać coraz szybciej, to wyjdzie samo z siebie ale na pewno nie biegaj szybciej na siłę bo to może Ci tylko zaszkodzić, złapiesz kontuzję, przetrenujesz się i z chęci poprawy zrobi się przymusowa przerwa Nie oczekuje cudów że po tygodniu biegania będę fit :P ale właśnie czytałam że przy wolnym biegu następuje poprawa wydolność ogólnej i spalanie tkanki tłuszczowej. Pytam bo tego tyle jest w internecie że sama już nie wiem w co wierzyć. Ja przestałem w to wierzyć i zacząłem brać na logikę, każdy inaczej reaguje, jeden przy tempie 6min/km się namęczy jak w kamieniołomie inny w tym czasie odpoczywa. biegaj jak czujesz, narazie pracuj nad poprawą wydolności i nie wierz w to, że biegnąc wolno nie spalasz tkanki, pośrednio zawsze pracujesz na swoją figurę i wygląd. a na treningi wycelowane typowo w jakiś efekt moim zdaniem przyjdzie czas jak już będziesz w stanie biegać po 2h ciurkiem i zaczniesz się tym nudzić, wtedy zacznie się praca nad poprawianiem tempa, nad mięśniami, siła itp. nie daj się wciągnąć w te filozofie że do 5min/km (albo na tętno) to spalasz tłuszcz a szybciej to budujesz mięśnie bo skończysz jak automat biegający pod dyktando pulsometru. Qba Krause Zaprawiony W Bojach Posty: 11477 Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31 Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 12:47 a może by najpierw czytać, potem pisać? Niebiesska Rozgrzewający Się Posty: 17 Rejestracja: 23 lut 2016, 09:45 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 13:29 Qba Krause pisze:a może by najpierw czytać, potem pisać? Może źle się wypowiedzialam że właśnie. Nie właśnie tylko czytałam że... Qba Krause Zaprawiony W Bojach Posty: 11477 Rejestracja: 16 kwie 2008, 22:31 Nieprzeczytany post 25 kwie 2016, 13:32 Niebieskaa, to nie było do Ciebie, przepraszam, niejasno się wyraziłem strefa spalania tłuszczów to mit. zaleta spokojnego biegania jest to, że nie męczy tak bardzo, jak np. intensywny trening siłowy i można go powtarzać kilka razy w tygodniu Jeżeli masz jakieś konkretne pytania lub wątpliwości, chętnie pomożemy. Piękne efekty, trzymaj się! charm Zaprawiony W Bojach Posty: 1929 Rejestracja: 28 sty 2014, 15:25 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Lokalizacja: silesia Kontakt: Nieprzeczytany post 17 maja 2016, 07:22 Niebiesska - gratuluję efektów! Poza bieganiem mogę polecić basen, i oczywiście, w sezonie - morsowanie - bardzo ujędrnia Aha, ja się nie odchudzałam, zaczęłam biegać z innych powodów, a ubytek cm (miejscami ponad 30...) to skutek uboczny Jeśli chodzi o efekty biegania - nie wiem, ile dokładnie wagowo, nie ważyłam się.... Kolejno: przed bieganiem, po kilku miesiącach biegania, i dokładnie rok później (na mecie I i II Jastrzębskiego biegu kobiet, III będzie w najbliższą niedzielę - mogę dorzucić zdjęcie z mety :P) kojot19922 Zaprawiony W Bojach Posty: 382 Rejestracja: 03 maja 2014, 17:57 Życiówka na 10k: 42:15 Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 18 maja 2016, 13:08 Też, Cię ubyło ładnie Generalnie spalanie tłuszczy następuje po około 30minutach biegu, wiec lepiej biegac spokojne długie wybiegania jeżeli chodzi tylko o spalanie tłuszczy, natomiast jeżeli biegasz 8:30 na km czyli w zasadzie idziesz( bez urazy) to na razie po prostu trenuj, na myślenie co dalej przyjdzie jeszcze czas. Skoor Zaprawiony W Bojach Posty: 9679 Rejestracja: 03 maja 2013, 08:18 Życiówka na 10k: brak Życiówka w maratonie: brak Nieprzeczytany post 18 maja 2016, 13:13 kojot19922 pisze:Generalnie spalanie tłuszczy następuje po około 30minutach biegu Ale głupoty piszesz...
Ładowanie... Przewijaj obrazki palcem w lewo Nigdy nie rozumiałem, dlaczego potrzeby s*ksualne mężczyzn tak bardzo odbiegają od potrzeb s*ksualnych kobiet. Wszystkie te gadki o Marsie i Wenus… Nigdy również nie rozumiałem, dlaczego tylko mężczyźni są w stanie myśleć racjonalnie… W zeszłym tygodniu poszedłem z moją żoną do łóżka. Zaczęlismy się pod kołdrą głaskać i dotykać. Byłem już gorący jak cholera i myślałem, że ona również, ponieważ to, co robiliśmy miało jednoznaczne podłoże s*ksualne. Lecz właśnie w tym momencie rzekła do mnie: – Posłuchaj, nie mam teraz ochoty sie kochać, chcę tylko, żebyś wziął mnie w ramiona, dobrze? Odpowiedziałem: – Co? W odpowiedzi usłyszałem, no jak sądzicie, co? To przecież jasne: – Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet! W końcu zrezygnowałem i skapitulowałem. Nie miałem tej nocy s*ksu i tak zasnąłem… Następnego dnia poszedłem z żoną do Centrum Handlowego na zakupy. Patrzyłem na Nią, gdy przymierzała trzy piękne, ale bardzo drogie sukienki. Ponieważ nie mogła się zdecydować, powiedziałem Jej, żeby wzięła wszystkie trzy. Nie wierzyła własnym uszom i zmotywowana przez moje pełne wyrozumiałości słowa, stwierdziła, że do nowych sukienek potrzebuje przecież nowe buty, zresztą te, które na wystawie oznaczone były ceną 600 zł. Na to rzekłem, że, oczywiście, ma rację. Nastepnie przechodziliśmy obok stoiska z biżuterią. Żona podeszła do wystawy i wróciła z diamentową kolią. Gdybyście mogli Ją widzieć! Byla wniebowzięta! Prawdopodobnie myślała, że nagle zwariowałem, ale to było Jej w gruncie rzeczy obojętne. Sądzę, że zniszczyłem wszelkie schematy myślenia filozoficznego na których się do tej pory opierała, gdy po raz kolejny powiedziałem „tak” i dodałem „piękna kolia”… Teraz była wręcz s*ksualnie podniecona. Ludzie! Jej twarz wyrażała tyle uczuć, musielibyście to widzieć! W tym momencie powiedziała ze swoim najpiękniejszym uśmiechem: – Chodź, pójdziemy do kasy zapłacić. Trudno mi było nie wybuchnąć śmiechem, gdy Jej odpowiedziałem: – Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupować… Jej twarz zbladła jak ściana, a jeszcze bardziej, gdy dodałem: – Mam tylko ochotę na to, żebyś mnie wzięła w ramiona. Gdy z wściekłości i nienawiści już prawie pękała, wbiłem ostatni gwóźdź: -Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych możliwości mężczyzn. Sądzę, że nie będę miał s*ksu do roku 2045… Ładowanie... Losowe Dowcipy: Dwaj studenci mieli poprawkowy egzamin z kombinatoryki. Ponieważ profesor był akurat na urlopie, chłopaki uprosili panienkę z dziekanatu aby zdradziła im miejsce pobytu naukowca i pojechali na Mazury do jego daczy. Profesor trochę się zdenerwował, ale mając dobre serce zgodził się ich przeegzaminować. Egzamin trwał i trwał aż zrobiła się noc i profesor postanowił „dokończyć ich” na drugi dzień. W daczy były trzy pokoje. W jednym położył się profesor z żoną, w drugim ich córka a w trzecim obaj studenci. Po godzinie drugiej jeden ze studentów obudził się i pomyślał „i tak nas pewnie uwali to przelecę mu za to córkę”. Wstał, zagląda do jednego pokoju, spod kołdry wystają dwie pary nóg. „Aha to profesor z żoną” – myśli student. Idzie więc do drugiego i kładzie się tam gdzie jest tylko jedna para nóg. Po godzinie budzi się profesor i myśli „pójdę położę się obok córki bo te studenciki gotowi mi ją jeszcze przelecieć” . Zagląda do jednego pokoju – dwie pary nóg. „Aha to studenci”. Idzie do drugiego pokoju i kładzie się do łóżka. Po następnej godzinie wstaje drugi student z zamiarem przelecenia córki profesora i oczywiście trafia do żony profesora. Rano naukowiec budzi się pierwszy, patrzy śpi sam, idzie do drugiego pokoju patrzy – tu student z jego córką, zagląda do trzeciego pokoju – drugi student z jego żoną. Profesor drapie się po głowie i mruczy: – Tyle lat wykładam kombinatorykę, ale takiej k$%^&wskiej przekładanki to jeszcze nie widziałem! Jedzie ksiądz przez małą mieścinę, na głównym skrzyżowaniu, tuż przed drzwiami komendy policji leży rozjechany pies. Ksiądz zdegustowany brakiem reakcji zatrzymuje auto, wchodzi na komendę i mówi: – Panowie chciałem zwrócić uwagę, że przed waszymi drzwiami leży rozjechany pies i zero reakcji z waszej strony! Na to gliniarz głupio się zaśmiał i mówi: – Ja myślałem, że to wy jesteście od pogrzebów. Ksiądz na to też z ironicznym uśmiechem: – Przyszedłem zawiadomić najbliższą rodzinę. Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet. – Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia. – Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejść z żółwiem! – Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie przeszkadzał. – To porządne kino, proszę nie blokować kolejki! – Ależ proszę pani, kupię dwa normalne… – Nie i już. Następny! Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po chwili wrócił do kasy – pod pachą nie miał już tylko pudełko z popcornem, w ręce kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów. W środku seansu postanowił pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę świeżym powietrzem – rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić szyję… Rozmowa w tym samym rzędzie – kilka siedzeń dalej: – Stary – widziałeś? – Co? – Ten facet tam – ma fi%^ta na wierzchu! – No i co z tego? To erotyczny film – ty też prawie masz. – No… ale mój nie wpieprza popcornu! Wychodzi blondynka od lekarza i zastanawia się: – Wodnik czy panna, wodnik czy panna? Wraca do lekarza i pyta go: – Panie doktorze, to był wodnik czy panna? Lekarz odpowiada: – Rak, proszę pani, rak. ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW »
10 grudnia 2009 roku, godz. 23:31 26,4°C 4 marca 2010 roku, godz. 18:22 108,2°C 23 maja 2010 roku, godz. 15:36 81,6°C 1 maja 2010 roku, godz. 19:07 2,8°C Nigdy! 14 czerwca 2013 roku, godz. 2:41 7,4°C 21 czerwca 2013 roku, godz. 12:58 4,8°C Ariel 1 lipca 2013 roku, godz. 18:28 18,6°C 13 października 2014 roku, godz. 2:23 Wiek 21 listopada 2014 roku, godz. 23:15 4,2°C 9 grudnia 2014 roku, godz. 20:13 15,1°C Przepis na uśmiech 16 października 2016 roku, godz. 15:12 1,9°C Nigdy nie pękaj. 3 października 2017 roku, godz. 21:56 29,1°C nigdy nie będę 21 września 2018 roku, godz. 3:32 3,0°C NIGDY 21 maja 2020 roku, godz. 20:24 9,7°C Po co Ci to? 14 października 2021 roku, godz. 20:41 11,1°C Wyszukiwarka Gdyby tylko owoc Twoich przemyśleń zechciał się skrystalizować w postaci aforyzmu, wiersza, opowiadania lub felietonu, pisz. W przeciwnym razie godnie milcz.
Trzynaście lat temu przyszłam do babci na obiad ze swoim świeżo upieczonym chłopakiem. Pamiętam to jak dziś. Kiedy chłopak wyszedł do łazienki, babcia trąciła mnie łokciem w żebro z delikatnością Pudziana i zapytała: „To jak się poznaliście?”. Ocierając łzy, odparłam zgodnie z prawdą, że na szkolnej rockotece. „Poprosił cię do tańca?” – zapytała babcia podekscytowana, waląc mnie tym razem z całej siły w ramię. To zdecydowanie nie był dobry moment na uświadamianie jej, że rockoteka bardziej przypomina zbiorowy atak epilepsji niż radosne pląsanie w rytm szlagierów Mieczysława Foga. „Noooo… to raczej ja jego poprosiłam” – wykrztusiłam, z trudem łapiąc oddech i usiłując zachować resztki godności. „Oj, dziecko, dziecko” – babcia pokiwała głową z dezaprobatą i uniosła rękę. Cofnęłam się, tak na wszelki wypadek, ale babcia tylko westchnęła, opuściła dłoń, zabrała mi talerz z nietkniętą jeszcze zupą, westchnęła ponownie, pokiwała głową, wylała rosół do zlewu i wrzasnęła „Chłopcyyyy!!! Mieloooneee!!!”. Chłopak zjadł pięć kotletów, czyli o pięć za dużo. Rozstaliśmy się kilka miesięcy później. Babcia oczywiście miała rację, ale to wiem dopiero dziś. Wtedy, i jeszcze długo potem, święcie wierzyłam, że skoro mamy równouprawnienie, to kobieta równie dobrze może zabiegać o mężczyznę, który według niej jest wart zachodu. Well… Chuja tam. Tyle Wam powiem. Pieprzyć poprawność Może chodzi o fakt, że od zarania dziejów to mężczyźni biegali za dziczyzną, a ich przydatność w stadzie uzależniona była od liczby i jakości upolowanych zwierząt? Może mówimy o pokłosiu rycerskiego etosu, kiedy to delikwent wybierał sobie damę serca i dla niej odcinał głowy bogu ducha winnych chłopców podczas turniejów rycerskich? A może problem tkwi w etykiecie XIX-wiecznych bali, w trakcie których to mężczyźni mieli obowiązek zwrócenia swojej twarzy w kierunku wybranki, ale nigdy na odwrót? Nie wiem i szczerze mówiąc, niewiele mnie to obchodzi. Tak, jak facet nigdy nie będzie dobrze wyglądał w sukience, tak kobieta nigdy nie będzie dobrze wyglądać w roli maczo. Pieprzyć poprawność polityczną. Piszę, jak jest. Palce lizać Kobieta polująca na faceta, która wchodzi w rolę modliszki, tj.: zabawić się, skonsumować, otworzyć drzwi i powiedzieć „żegnam”, nie liczy na to, że po wspólnie spędzonej nocy facet będzie jej parzył kawę. Haj end baj. Smacznie było, ale możesz już iść. I to jest OK, mamy czysty układ. Kobieta mizdrząca się do mężczyzny, która liczy na coś więcej niż jednorazowy numer, jest po prostu żałosna. Dwa grzybki w barszczu zdarzają się rzadko. Lepiej mieć tego świadomość zawczasu. Kop w dupę Mam kilka mniej lub bardziej udanych związków za sobą, podobnie z resztą jak moje przyjaciółki, koleżanki i znajome. Były już w tej puli romanse, rozwody, żonaci, mężaci, dzieciaci, impotenci, in-vitro, niepełnosprawni, łysi, włochaci, grubi, chudzi, mistrzowie olimpijscy, introwertycy, ekstrawertycy, neurotycy, maniacy, tancerze, dziwkarze, ćpuny, alkoholicy oraz całkiem fajne, przeciętne Gienki. A wiecie, jaka za każdym razem rządziła reguła? Kobieta, która za facetem biegała, ostatecznie została kopnięta w dupę. Bez zbędnych sentymentów i ckliwych pożegnań. Niezależnie od tego, czy facet miał garbaty nos, dupę, czy plecy. Nawet najgorszy Quasimodo prędzej czy później porzucał kobietę, która na dzień dobry oddawała mu serce na dłoni. Zapomnijcie o singielkach Tak się składa, że wszystkie kobiety, które znam, a które dziś są w szczęśliwych związkach, jeszcze jakiś czas temu tęskniły do mężczyzn niewartych kichnięcia. Faceci, za którymi wzdychały, być może byli nieokiełznani i intrygujący, ale byli też, mówiąc wprost, niedojrzałymi siuśkami wierzącymi w to, że kobieta od mężczyzny potrzebuje: a. biernej obecności, b. wiecznej niepewności, c. nadgarstków przykutych do łóżka. Serio, Panowie? Wake, kurwa, up Kobieta niedojrzała i rozchwiana emocjonalnie będzie rajcować się człowiekiem, który od stanu skrajnej euforii potrafi doprowadzić ją do stanu załamania. Będzie za takim chłopcem biegać i dawać mu błędne poczucie, że jest wart zachodu. Kobieta dojrzała prędzej czy później zdepcze takiego misia obcasem, bo będzie wolała zaczekać na mężczyznę, który włoży choć trochę starań w to, by z nią być i by ten związek przetrwał. Facet dostarczający jednorazowych wrażeń zawsze ostatecznie przegrywa z tym, który daje poczucie bezpieczeństwa, szacunek i siłę. Deser Kiedy już wszystkie kotlety zniknęły z półmiska, babcia uśmiechnęła się słodko do Chłopaka, uniosła dłonie, które po chwili opuściła z impetem na uda i zapytała „To co, deser?”. Chłopak przytaknął skwapliwie, na co babcia odparła: „Jajka są w lodówce, a przepis na kogel mogel znajdziesz w książce na stoliku. I kawy byś nam zaparzył, Kochanieńki”. W życiu nie jadłam tak ohydnego kogla mogla. Fot. Jon Flobrant, ♥ 0 Like Like
Myślałam, że poradzę sobie z tą sytuacją sama, ale chyba jednak nie daje rady.. mój problem dotyczy rozstania z chłopakiem.. a raczej z kimś, kto był bardzo bliskim przyjacielem.. Jakub... zaczelo się od pomyłkowego sms-a.. pomyliłam numery telefonów, bo pisalam z pamieci i wyszlo tak, ze wyslalam do niego.. na jego pytanie kim jestem odp. ze jestem jego przeznaczeniem.. to było pare ładnych lat temu... co najmniej z 6... i tak zaczal się kontakt najpierw sms-owy, potem na gadu.. 5 lat temu znalazł sobie dziewczynę... S. nie mialam z Kuba wspolnych znajomych, widzialam się z nim raz.. mniej wiecej po 2 latach ich wspolnego bycia razem dostalam sms-a od Kuby, że S. dostala jakiegos tam sms-a niby ode mnie (od jakiegos nr) i z tekstem, ze kuba zapraszal mnie do warszawy (gdzie studiuje i mieszka).. uznalismy to za zbieg okolicznosci.. a potem podobno S. dostawala kolejne sms-y.. niby ode mnie.. ja nie mialam zadnego celu pisac do niej cokolwiek, tym bardziej, ze nigdy nie widzialam jej na oczy.. ktoregos pieknego dnia siedzac z kolega w samochodzie dostalam wiadomość od Kuby.. ze nie jestem w stanie zepsuc tego zwiazku, bo oni się kochaja i takie tam.. poryczalam się wtedy, bo nigdy nikomu nie chcialam niczego psuc.. Kuba był dla mnie jak przyjaciel.. prawie jak brat.. ja jemu się wyplakiwalam, on mnie... po tym incydencie był brak kontaktu na rok.. chociaż w międzyczasie dostałam od niego sms-a z życzeniami urodzinowymi, a sama wysłałam mu życzenia na święta Bożego Narodzenia.. poza tym była cisza.. ktoregos dnia dostalam wiadomość z internetu, ze mam się odezwac do osoby z która kiedys mialam dobry kontakt.. niedawno przed tym zerwalam z chłopakiem, wiec myslalam, ze to jego sprawka, wiec się nie odezwalam do nikogo.. a w podswiadomosci myslalam, ze może to jednak Kuba.. no ale olalam.. za jakis czas dostalam kolejną wiadomość.. ze nie odezwalam się do tej osoby, albo napsialam nie do tej co trzeba.. wtedy napsialam Kubie wiadomosc na gadu, ze jest taka i taka sparawa i czy to aby nie on.. okazalo się, ze to jednak on pisal.. ze glupio było mu się odezwac po tym wszystkim.. i tak od sierpnia trwalo to do lutego.. czasem jakies gadanie o bzdurach, czasem na powazne tematy, zalilismy się sobie, plakalismy w rekaw.. po jednej takiej gadce na gadu napisal mi potem sms-a, ze to może mnie powinien kochac? ze to może my jestesmy sobie przeznaczeni?.. ale napisalam mu, ze wypił stanowczo za duzo piwa i wrocimy do tego na trzeźwo.. nigdy nie wrocilismy... w lutym 2010 odezwala się do mnie na facebooku jego urocza S. napisala, ze nie chca mnie w swoim zyciu, ze Kuba jej się oswiadczyl i ze ja tego nie zniszcze.. odpisalam, ze spoko. może mu przekazac, żeby się ze mna nie kontaktowal to i ja nie będę. jemu napisalam mniej wiecej to samo i kontakt znow urwal sie na jakis czas... w listopadzie 2010 dostalam znow na facebooku wiadomosc od S., ze zerwali z Kuba po 4 latach, ze ktos w jej kierunku wysłał wiadomość z wyzwiskami i ona szuka winnego i czy to może nie ja.. na miejscu tego kogos na bank bym się przyznala.. ;] a kilka dni po tym wiadomosc od Kuby.. ze rozstal się z S. po 4 latach, ze ona jest jakas chora, ze wszystko co o niej wiedzial było jakims jednych chorym klamstwem.. i tak to się w sumie zaczelo.. odpisalam mu, zlapalismy kontakt, 2 dni pozniej przyjechal, pogadalismy, zartowalismy itd. potem tylko na gadu stwierdzil, że zawsze na zdjeciach podobaly mu się moje oczy i ze na zywo sa jeszcze ladniejsze.. Zaprosil mnie do siebie na sylwestra.. i tak to się zaczelo.. na poczatku bylam strasznie nie ufna i nie wierzylam w to co mowi.. ale już podswiadomie czulam, ze nie jest mi obojetny.. ze nigdy nie był.. ze to nie była zwykla przyjaźń.. pogadalismy tak szczerze i on tez stwierdzil, ze nie może powiedziec, ze do 30go grudnia (bo od wtedy bylismy razem) bylam mu obojetna.. ze od pewnego czasu bylam jego marzeniem, którego on myslal, ze nigdy nie osiagnie.. ze nawet bedac z S. cos do mnie czul.. z Jakubem psuło się już od wakacji.. on pracował, nie miał czasu.. w lipcu widzieliśmy się raz po 3 tygodniowej przerwie.. byliśmy na weekend w Kołobrzegu.. to akurat wspominam zajebiście miło.. potem sierpień.. miał poprawke jedna i pojechalam z nim.. zdal oczywiście.. smialam się, ze przynosze mu szczescie.. ale już wtedy czulam, ze cos się zmienilo.. ale nie wiedzialam co.. cos było inaczej.. w sierpniu czesciej się widzielismy, ale tez lekko nie było.. jednej niedzieli wparowal do mnie bez zapowiedzi z różą i w ogole... bardzo milo mi się zrobilo po takiej niespodziance.. no, a potem wrzesnien.. miał strasznie duzo poprawek.. chcial zrezygnowac ze studiow.. bylam, wspieralam, nie chcialam, żeby rezygnowal.. mowil wtedy, że może znajdzie jakies mieszkanie w moim mieście i otworzy filie firmy swojego brata itd. bylby blizej.. to uczucie byloby stabilniejsze... no ale.. na poczatku na tych poprawkach szlo mu bardzo kiepsko.. pojechalam do niego ktorejs niedzieli.. zostalam do poniedzialku.. w poniedziałek egzamin zaliczyl.. znow przynioslam mu szczescie.. na poczatku nie chcial mnie wypuscic, a potem nagle chcial, zebym jednak wrocila do domu, bo on ma motywacje do nauki, a przy mnie nic nie zrobi... no dobra.. wrocilam do domu.. on pali.. od mniej więcej 2 lat.. strasznie mnie tym wkurza.. nie pasuje to do niego.. i niedlugo po tym poklocilismy się i o fajki... chcialam, żeby chociaz przy mnie nie palil.. jeśli nie od razu rzucic, to chociaz tyle dla mnie zrobic.. na poczatku strzelil focha, bo nazwalam go upartym oslem.. nie odzywal się caly dzien.. na drugi dzien napisalam mu sms-a, ze chce porozmawiać.. odp, że uczy się u kolegi i nie ma czasu.. ze jak będzie w domu to da znać.. dal znać wieczorem, pogadalismy, obiecal poprawe.. było w porzadku.. potem mielismy isc na wesele do mojej siostry ciotecznej, ale ja zachorowalam i ostatecznie tej soboty do mnie przyjechal na chwile.. zaprosil mnie do siebie na srode.. no to ok.. ale co się okazalo.. jak do niego napsialam, to stwierdzil, ze jednak nie da rady, ze ma cos tam z kolegą robic.. spoko.. zawiedziona troche bylam, ale niech robi.. tak sobie minal weekend i się nie widzielismy, bo nie miał czasu... w poniedziałek troche popisalismy, we wtorek napisalam rano do niego i wylaczylam telefon.. chcialam sprawdzic, czy się będzie dobijal.. wlaczylam wieczorem i był tylko jeden sms od niego.. odp na mojego.. troche mnie to zawiodlo... napisalam mu 'co tam?' ale nie doczekalam się odpowiedzi.. w srode rano napisalam mu, ze co się stalo, ze mnie olewa? czy zrobilam/powiedzialam cos nie tak? odp. ze teraz to kompletnie nie ma czasu, ze ten semestr miał być latwiejszy, a zapowiada się masakrycznie, a poza tym czuje, że to co jest miedzy nami się wypala... w ogole już wtedy myslalam, ze to koniec.. plakalam itd. mielismy pogadac w niedziele, ale przyjechal jednak w piątek.. pogadalismy troche i postanowilismy jeszcze tego nie konczyc, jeszcze pociagnac troche.. obiecal poprawe.. poza tym po nim widzialam, ze mu zalezy... a przyszlo co do czego, to było jak zawsze.. zaprosilam go w niedziele do siebie.. mialam wyprawiac urodziny dla rodziny.. ale w niedziele się wykrecil, ze jednak musi w domu do 16 zostać, bo costam.. to się z deka zdenerwowałam i napsialam mu, ze rownie dobrze moglismy zerwac tydzien temu, bo to i tak się nic nie zmienilo.. odp. ze on był przekonany, ze tak to się skonczy, ale jak na niego naskoczylam, że się we mnie odkochal, to jednak postanowil dac temu jeszcze szanse.. no i uzgodnilismy, ze tak będzie lepiej.. bo i tak nie ma czasu... nie wiem.. mowil, że mnie nie skkrzywdzi.. wie ile ja przeszlam, a ja wiem, jakie on miał perypetie... nadal go kocham i nie będzie mi latwo z tego zrezygnować.. robiłam z siebie tylko kompletna idiotke zasypujac go co jakis czas sms-ami.. szukam kontaktu po prostu.. jakby mi było malo.. przeprosilam za to, ale stwierdzil, ze spoko, ze nie robie z siebie idiotki, ze on wie, ze mi zalezy... dochodzi tez kwestia tego, że stwierdził, że jak się spotykaliśmy, to pierwsze co to łózko, a potem nie było nawet o czym ze soba rozmawiać.. jeśli tak, to powinien wczesniej powiedzieć mi won. przeciez mnie znal, wiedzial, że ja wole sluchać niż mowić.. niby ustaliliśmy, że będziemy się widywać jako znajomi, ale no... nigdy tak na prawdę potem się nie spotkaliśmy już.. Co jest najdziwniejsze? ze ja widzialam po nim, że mu zależy.. tak się u mnie w domu we mnie wtulil i powiedzial, że mu mnie brakuje.. ze brakuje mu tego jak się zloszcze itd. czasem mysle, że źle zrobilam namawiajac go na to, żeby nie rzucal studiow.. może jakby rzucil i znalazl mieszkanie tu to byłoby inaczej.. na pytanie czy to na pewno chodzi tylko o brak czasu dostalam odp.. napisal, ze sam nie wie.. ze na pewno brak czasu przewazyl.. ale, ze może się stazeje i podswiadomie szuka kogos kto będzie o niego dbal w przyszlosci.. i tu mi wytknal, to ze jak bywalam u niego, to nawet jedzenia mi się nie chcialo zrobić... ze było miedzy nami milo, ale jak u nastolatkow, którzy nie patrza w przyszlosc.. seks, przytulanie, rozmowy o niczym.. napisal tez, ze mowil, ze mnie kocha, bo nie jestem mu obojetna i chyba nigdy nie będę... płakałam, nie spałam, nie jadłam... ale powoli doszłam do siebie.. było ciężko, bo złamał mi serce... nigdy wcześniej w nikim tak się nie zakochałam.. nikomu tak nie ufałam.. nikt nie był dla mnie tak wazny jak on... nikt mi nigdy nie dał odrobiny ciepła.. z matka mam ciagle konflikty, a ojciec to pijak i nigdy sie nie interesowal tym, co sie dzieje w okol niego.. od tamtej pory próbowałam się z nim kontaktować kilka razy, ale zawsze olewał.. udało mi sie w koncu pod koniec grudnia między swietami, a nowym rokiem z nim porozmaiwac, ale niestety też tylko przez komputer... napisał mi wtedy, że sam nie wiedział czego chce.. że sypia po 4-5 godzin dziennie, co drugą noc nocuje u kolegi, caly czas projekty, sprawozdania.. i że na 1 miejscu postawił na studia, bo stanowczo za dużo pieniędzy na to poszło.. i że nie widział sensu nie mając czasu spotykać się ze mną raz na 3 tygodnie... po tamtej rozmowie znów płakałam, ale nie odezwałam się do niego.. czasem mi się przypominał i doprowadzało mnie to do szału, ale starałam się nie myśleć.. starałam się robić coś dla siebie... miałam chęć się do niego odezwać przy każdym większym dołku (na szczęście nie on był powodem), ale milczałam.. znajomych też już nie męczyłam swoimi uczuciami.. każdy uważał, że wie co dla mnie dobre, że mam o nim zapomnieć jak najszybciej... z tym, że cierpię na bezsenność i w nocy najbardziej dokuczało mi to, jak ze mną postąpił... tak to trwało.. dziś mija pół roku od rozstania, a on już znalazł sobie pocieszenie.. jakoś dla innej znalazł czas... nie jest już zapracowany... pousuwał mnie ze znajomych na portalach społecznościowych w tą sobotę.. to własnie wtedy dowiedziałam się, że jest z nową.. (najśmieszniejsze w tym jest to, że ona była na pocieszenie między S. a mną, ale nic nie wyszło) mam do niego ogromny żal, że mówił jedno, a robił drugie.. jak mam o nim zapomnieć? wiem, że nigdy nie będzie mi obojętny, tak jak nie był do tej pory, przez cała nasza znajomość.. zawsze z problemami będę miała ochotę zwrócić się właśnie do niego... to normalne? co mam robić? jak się odciąć? znów nie sypiam, nie jem i ciągle płacze...
nigdy nie biegaj za facetem